Książki mojego dzieciństwa – takie małe wspomnienie Anny Sakowicz

11145985_1619137208330028_1550817093_nMoje dzieciństwo wypełnione było różnymi książkami. Nawet takimi, które „wydawałam” sama. Wycinałam kartki, rysowałam obrazki, wpisywałam tekst, robiłam okładkę i całość mama zszywała igłą z nitką. Uwielbiałam też bawić się w bibliotekę. Mój dom rodzinny wypełniony był książkami, więc robiłam karty biblioteczne i wypożyczałam książki lalkom i miśkom, a czasami udawało mi się namówić do zabawy brata.
Jest kilka książek, które szczególnie zapamiętałam. Uwielbiałam „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren, pewnie jak większość dzieci. Jednak taką najniezwyklejszą książką było dla mnie „Wio, Leokadio” Joanny Kulmowej. Nie wiem dlaczego, ale magię tej książki pewnie noszę w sobie do dziś...

Read More

Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej – uwaga, nadciąga dobry żołnierz!

375710-352x500„No to nam zabili Ferdynanda!” powiedziała pani Mullerowa a od tego czasu minęło już 100 lat. Za parę lat nadejdzie też jubileusz wydania nasłynniejszej czeskiej powieści wszechczasów a zarazem książki, od której zaczął się cały wielki nurt powieści wojskowej czy też antywojskowej. O niej samej a także o tłumaczeniu Antoniego Kroha już wkrótce, a na razie zapraszamy do zabawy przy najnowszym wydaniu przygotowanym przez „Znak”.
Mówią, że Szwejk był idiotą z urzędu. Może tak – ale byle kto nie wyjdzie z wdziękiem z tylu niebezpieczeństw i towarzystwa morderczych głupców z władzą absolutną… A zatem: weźmy kufel dobrego czeskiego piwa i poczytajmy…

POL

Read More

Półka ulubionych książek Anny Rybkowskiej

11137738_928643217175884_1298498173_oZacznę od tego, że jestem chora z miłości do KSIĄŻEK, wychowałam się w domu pełnym KSIĄŻEK, podobny stworzyłam swoim dzieciom i jeśli do wyboru jest: KSIĄŻKA lub inna potrzeba – chronicznie i z konsekwencjami przyjętymi na klatę – wybieram KSIĄŻKĘ. Jako dzieciak należałam do bibliotek : szkolnej i osiedlowej; przy wszelkich okazjach otrzymywałam i dalej tak bywa, szeleszczące kartkami upominki i do dziś mile wspominam majowe kiermasze, które były rodzinnie celebrowanymi świętami. Buszowaliśmy tam po kilka godzin, nie zdając sobie sprawy z upływu czasu a potem każdy triumfalnie wracał do domu niczym król polowania, uhonorowany zdobycznym skarbem. Pierwszą książką, po której nie mogłam w nocy spać była „Alicja w krainie Czarów” Lewisa Carolla, wydanie z ilustracjami Olgi Siemaszko...

Read More

JOANNA RACEWICZ „12 rozmów o pamięci. Oswajanie nieobecności”

11133779_10203868877752262_1207495006411307864_nKSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYD. ZWIERCIADŁO.

Książka ukazała się w pierwszą rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem. Nadal jest aktualna. Dwanaście wspomnień opowiedzianych przez mężczyzn, którzy stracili swoich bliskich. Przypominamy sobie takich ludzi jak: Jolanta Szymanek Deresz, Natalia Januszko, Paweł Janeczek, Zbigniew Wassermann, Maciej Płażyński. Trudna lektura, bolesna. Zdjęcia roześmianych, szczęśliwych ludzi, których życie przerwał ten lot. Odeszli nagle, niespodziewanie. Powinniśmy o nich pamiętać i wiele osób zachowa ich w sercach. Dzisiaj jest piąta rocznica katastrofy. Powinna przebiegać w atmosferze zadumy, wspomnień. Niestety w bagienku politycznym, gmatwającym się śledztwie ci ludzie odchodzą w zapomnienie...

Read More

Z listów do KzK. List pierwszy.

Droga redagryzipiorek skcjo.
Czy moge wam przesłać swoją książkę. Mi się udało napisać cudną chistorię. Wydawcy nie chcą wydać, bo tam same kliki i boją się o mój talent. Czekam na odpowiedź.

XXX

Od redakcji:

Drogi autorze – nie możesz. My też boimy się o Twój talent. Publikacja mogłaby go zniszczyć. Są takie talenty, które najlepiej ukrywać przed światem.

POL

 

Read More

KORESPONDENT KROPKA DONOSI: NASTĄPIŁ UPADEK

10305958_984686464898329_3701851888266767045_nJak ja się zmęczyłam! Już nie mogę się doczekać tych Świąt. Należy mi się odpoczynek. Jak kurdupel będzie ustabilizowany w pozycji siedzącej i gębę sobie zapcha świątecznym żarciem, może wreszcie zaznam trochę spokoju. Bo kiedy parę dni temu mył okna, musiałam pilnować, żeby mu drabinka nie uciekła. Kurdupel, niestety, tępy jest i nie zrozumiał moich pobudek. Głupio się czepiał, że specjalnie siadam na szczeblu, żeby on szybciej zleciał. Mnie tam na szybkości wcale nie zależy, bo wiem, że prędzej, czy później i tak sam z siebie spadnie. No i spadł. Ale nie z drabinki, tylko ze stołka, kiedy wieszał w łazience pranie. Znowu ją musiałam kurować i jestem zmęczona.

(na żądanie Kropki notowała M. Kursa)

Read More

KORESPONDENT KROPKA DONOSI: TRWA SPÓR O WODĘ!

11102876_984691204897855_7273968176677026617_nNiech się kurdupel miota. Idę spać i mam nadzieję, że prześpię te przedświąteczne porządki. Dziś mnie kurdupel wyrzucił z kuchni. Bo mył podłogę. Kuchnia mała, to kurdupel nie lata z mopem, tylko ambitnie szoruje na kolanach. I zawsze wtedy stawia sobie wodę w małym wiaderku. No, co ja poradzę, że taka mi bardziej smakuje? Kiedyś jej podpijałam herbatę z kubka, ale teraz wolę większe pojemniki. Tyle, że w nich przeważnie jest woda. Ale, żeby mieć pewność, muszę spróbować, prawda? A kurdupel tego nie rozumie i ryczy na mnie, że nie wolno, bo to brudne. No to niech sobie trzyma dla siebie to brudne. Idę spać.

(na żądanie Kropki notowała M. Kursa)

Read More

Patrole Nany: Młynówka i tajemnicze coś

17-03-2015 087 s Czasami mam wrażenie, że na tym płocie ktoś się czai… Ale nie dam się zaskoczyć!

Read More

Dziennik Taro: Ciocia Nana zostawiła nos

28-03-2015 055 Ciocia Nana to moja większa ciocia.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAJest psem, to znaczy: dziwakiem. Weszła pod kanapę ale zostawiła nos na zewnątrz. Myślałem, ze nie jest jej potrzebny i chciałem go sobie wziąć. A ona szczeknęła. To jak potrzebuje tego nosa, to dlaczego zostawia go byle gdzie?

Read More

KORESPONDENT KROPKA DONOSI: IDĄ ŚWIĘTA

11074702_984680348232274_2781352213804382193_n W zeszłym tygodniu kurdupel przypomniał sobie, że idą Święta. A, jak kurdupel sobie coś znienacka przypomni, to dostaje amoku na ten temat i o wszystkim innym zapomina. No i po co to całe sprzątanie? Przecież i tak się zaraz napaskudzi. W dodatku kurdupel jest niekonsekwentny. Kiedy ja sprzątam, to się drze, że żwirek rozsypałam albo chrupki wywaliłam. Żwirek to sam się wysypuje z kuwety, bo jakiś taki latający jest. A chrupek nie wywalam, tylko próbuję robić zapasy.
A teraz jestem okropnie zmęczona, bo umordowanemu kurduplowi robiłam w nocy okłady. Na obolałe nogi. Okłady z mruczeniem są wyczerpujące.

(na żądanie Kropki notowała M. Kursa)

Read More