Sprawiedliwość musi być – fragment 1 – Małgorzata Kursa

21-04-2015 2set 1195Gośka lubiła wstawać rano, bo miała wrażenie, że dzień jej się wtedy wydłuża na tyle, by zmieścić w jego ramach wszelkie czynności domowe i osobiste przyjemności. Zaczynała od obowiązków, by jak najszybciej mieć je z głowy. Już dawno stwierdziła osobiście, że obowiązek, który się polubi, przestaje być karą boską, a zamienia w rozrywkę.
Rano wstawała pierwsza, szykowała śniadanie i budziła małżonka, który szedł do pracy. Po jego wyjściu zajmowała się najpilniejszymi rzeczami, których już w żaden sposób nie dało się odłożyć. Jeśli było to prasowanie ? a nie przepadała za nim, bo deska była niestabilna, co ją cholernie denerwowało ? włączała radio i podśpiewywała razem z nim, co sprawiało, że prasowanie leciało jak lawina ze zbocza górskiego. Znalazła sobie stację, która tak, jak ona, nie czuła specjalnego pociągu do obecnych gwiazdeczek i umilała czas starymi przebojami polskimi i światowymi. Najnowszych hitów rodzimych wokalistów Gośka nie cierpiała. Muzyka była czasem OK, ale słowa? Zawsze podejrzewała, że twórcy tekstów pisali je na strasznym kacu (te jękliwe i pełne pretensji do życia), albo po używkach w ilości ponadprzeciętnej (te z tzw. wyrazami). Ewentualnie zapisywali słowa, które przyszły im do głowy i metodą losowania wyławiali poszczególne elementy kolejnych zwrotek. Kiedy zaś brakowało im sylaby, zawodzili jękliwie. O ile bez problemu przyswajała teksty Osieckiej, Kofty, Młynarskiego, Czapińskiej, czy Przybory, o tyle przy płodach młodej generacji mózg jej się zacinał. W dodatku, piosenki śpiewane bez śladu porządnej dykcji, stawiały opór jej szarym komórkom. Kiedyś nie wytrzymała, bo jakaś melodia wpadła jej w ucho i snuła się za nią cały dzień.
– Dziecino, wytłumacz tępej mamuni, co oni śpiewają ? poprosiła córkę, która chodziła wtedy do liceum.
– Którzy?
– Czekaj, jak oni? Dwóch facetów i kobieta, mają długie płaszcze jak gestapo i coś się za nimi pali. Widziałam w telewizji teledysk. A, jeden jest pokancerowany na twarzy kolczykami? Co oni śpiewają?
– Pali się? ? zastanowiło się dziecko i pojaśniało. ? Ich Troje! To się nazywa ?Powiedz?. A konkretnie o który fragment ci chodzi?
– O Jezu? No, dobra, będę za idiotkę ? poddała się Gośka. ? Ja w refrenie słyszę: ?sępie miłości?. Coś mi się pokręciło?
– Nic ci się nie pokręciło ? dziecko wzruszyło ramionami. ? To piosenka o miłości.
– Ale dlaczego ?sępie?? – drążyła Gośka. ? Różne ptaszki kojarzą mi się z miłością, ale akurat nie sęp!
– Rany, mamo! ? zniecierpliwiła się latorośl. ? Mogli starożytni wymyślić, że Prometeuszowi sęp wyżerał wątrobę, to co naszym żałujesz?
Od tej pory Gośka bardzo się starała nie zagłębiać w teksty najnowszych polskich przebojów. I choć niektórych wykonawców bardzo polubiła, inni sprawiali, że włos jej się na głowie jeżył. Doszła do wniosku, że zalicza się już do pokolenia żywych skamielin i gust muzyczny raczej nie będzie tym, co może dzielić z własną córką.

Małgorzata Kursa

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>