Książki mojego dzieciństwa – takie małe wspomnienie Karola Kłosa

10665369_775290529179700_4956325768233588018_nPierwszą książką, którą pamiętam była „Baśnie z dalekich mórz i oceanów” Wandy Markowskiej i Anny Milskiej, wydana przez Wydawnictwo Morskie w 1969 roku. Ukazała się, gdy miałem osiem lat i właśnie nauczyłem się czytać. Ta książka otworzyła mi oczy na piękno fikcji literackiej, doniosłość wyobraźni i doskonałą zabawę, jaką daje czytanie. Dzięki tej książce poznałem opowieść o Fregacie Oronga z wyspy olbrzymów Ahu, dzielnego Gunnara, Dziewczynę Morską i czarodziejskie zimorodki oraz wiele innych bohaterów, pięknych opowieści, romantycznych historii. Później przyszedł czas na czytanie książek Alfreda Szklarskiego: „Tomek w krainie kangurów” (1957), „Tomek na czarnym lądzie” (1958), „Tomek na wojennej ścieżce” (1959), „Tomek na tropach Yeti” (1961), „Tajemnicza wyprawa Tomka” (1963) oraz „Tomek wśród łowców głów” (1965). Od razu widać, że autor tych książek idealnie wpasował się w moje pokolenie czytelników. W tamtych zamierzchłych czasach, gdy książka żyła w księgarniach nieco dłużej niż dwa miesiące, były to nowości rynku wydawniczego dla młodzieży, więc kolejne roczniki miłośników słowa pisanego mogły czytać, czasami pod szkolną ławką w czasie lekcji lub przy świetle latarki pod kołdrą po godzinie gaszenia światła w dziecinnym pokoju. Potem przyszedł czas na „Winnetou” Karola Maya, „Małego Bizona” Arkadego Fiedlera i wiele, wiele, bardzo wiele innych ksiażek.

Karol Kłos

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>