Książki mojego dzieciństwa – takie małe wspomnienie Beaty Andrzejczuk

10420775_905428452811536_923241728647599719_nKsiążki towarzyszyły mi, odkąd pamiętam. Babcia codziennie czytała mi do snu przy rozproszonym świetle nocnej lampki. To były Baśnie Andersena, czy też książki Janiny Porazińskiej. Jeśli chodzi o tę autorkę miałam kilka ulubionych baśni, o czytanie których prosiłam wielokrotnie. Znałam je prawie na pamięć. Jedną z ulubionych była : ,,Czarodziejska Księga? i baśń o trzech młynarzównach. Do dziś pamiętam, że pod tytułem znajdowała się ilustracja młyna z wielkim młyńskim kołem (przynajmniej w mojej wersji). Byłam zafascynowana tą baśnią o trzech dziewczynach. Jedna kochała się stroić, druga, tańczyć, a najmłodsza pilnie uczyła się literek i poznawała cyferki. To ona potrafiła odczytać z księgi zaklęć, jak owo zaklęcie zdjąć i uratował siostry. Z tego zbioru lubiłam też: ,,Dwie Dorotki? i ,,Szklana Górę?, ,,Szewczyka Dratewkę?. Uwielbiałam także ,,Popieluszkę? – Janiny Porazińskiej. To taki ,,Kopciuszek?, ale do mnie i do mojej wyobraźni, trafiał zdecydowanie lepiej. W moim domu rodzinnym dosłownie potykałam się o książki. Tato miał ich bardzo wiele. Czytała cała rodzina. Kryminały były porozrzucane wszędzie, w pokojach, kuchni, a nawet łazience. Mieszkałam w domu jednorodzinnym, więc łazienki były duże. Bardzo wcześnie zaprowadzono mnie też do Biblioteki, do działu : ,,Książek dla dzieci?. Jaka ja wtedy byłam dumna, że mogę samodzielnie wybierać sobie książki do czytania.

Beata Andrzejczuk

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>