Wywiad z Anną Klejzerowicz

WYWIAD (trochę nietypowy) z ANNĄ KLEJZEROWICZ.

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi, kot, okulary przeciwsłoneczne i na zewnątrz

Grażyna

Anka, chyba rozumiesz, że trudno jest przeprowadzić wywiad z osobą, którą się dobrze zna. Jednak spróbuję, ponieważ chcę pokazać czytelnikom nie tę znaną i lubianą autorkę, ale prawdziwą Annę Klejzerowicz. Dodam, że wyciągnęłam Cię z łóżka i musiałam zmusić do aktywności.

Anna

Wredna jesteś.

Grażyna

Dasz radę. Parę dni temu była premiera Twojej książki z cyklu o Emilu Żądle. Ta książka jest trochę inna. Czy to zamierzone, czy chcesz pożegnać się z tym cyklem?

Anna

Książka rzeczywiście jest inna i rzeczywiście – przynajmniej na razie – będzie zakończeniem cyklu, być może jednego etapu, bo nie wykluczam, że wrócę jeszcze do Emila w przyszłości, choć może w nieco innej konwencji.

Grażyna

Tyle o książce. Bohaterką cyklu jest również Marta. Postać, w której widzę Ciebie. Ekspresyjna, apodyktyczna, z zacięciem feministycznym, złośnica. Ile naprawdę (jeżeli się do tego przyznasz) jest w Marcie Ciebie?

Anna

Trudne pytania mi zadajesz! Myślisz, że ja wiem, jaka jestem? Nie ogarniam siebie aż do tego stopnia. Coś tam pewnie ze mnie jest, ale jeśli już, to tylko jedna strona. Marta jest o wiele ode mnie stabilniejsza. Bardziej stoicka i pewna swoich racji. Ja taka nie jestem, waham się, gubię, nie umiem podejmować decyzji. Wolałabym być Martą. Takim ludziom jest o wiele łatwiej.

Grażyna

Moim zdaniem jesteś pragmatyczna i mocno stąpasz po ziemi. A gdzie odrobina romantyzmu?

Anna

Dzięki za pocieszenie. Oby tak było. Odrobina romantyzmu? Przeminęła z wiatrem. Chyba nie mam już czasu na romantyzm, poza tym romantycy mnie nudzą.

Grażyna

Żartujesz? Dlaczego? Nie wzrusza Cię natura, muzyka, sztuka, bliskość drugiego człowieka? To właśnie jest romantyzm.

Anna

A, w tym sensie tak. Natura, zwierzaki, sztuka – tak. Widzę go w historiach, które opisuję, w zaginionych miastach i obrazach. W ludziach, którzy żyli setki czy tysiące lat przed nami, a dziś nie pozostał po nich nawet pył, może czasem tylko jakiś znak – jak ślad na piasku. Romantyzmem jest dla mnie przywoływanie pamięci o nich, odgrzebywanie tych śladów. Natomiast romantyzm w sensie obiegowym nie. Mnie się kojarzy z egzaltacją, a ta działa na mnie jak płachta na byka. Pewnie dlatego nie jestem w stanie czytać romansów

Grażyna

Wiem. Ja zresztą też nie. Ale wracając do Marty. Ona jest feministką. Czy nie uważasz, że feminizm zabiera nam sporo kobiecości?

Anna

Nie zastanawiałam się nad tym. Marta nie jest feministką. Feministka to „polityk”, działaczka, aktywistka, kierująca się określoną ideologią, a nawet nomenklaturą. Marta jest po prostu sobą. Ma swój świat, swoje życie, ma też szczęście, bo praca jest jej największą pasją. Kiedy ktoś ma poczucie sensu w tym, co robi, nie potrzebuje przynależności partyjnej czy ideowej, posiada własny system wartości. Feminizm oczywiście jest nam potrzebny, bo nie każda kobieta jest Martą. Kobiety potrzebują więcej samoświadomości. Poczucia, że najpierw jest się człowiekiem, osobą, a dopiero później kobietą albo mężczyzną, to jest wtórne. Płeć nie powinna nikogo ograniczać czy determinować. Nie sądzę, że przez to tracimy na „kobiecości”. Zresztą czym ona jest? To jakiś schemat. Właśnie z tych schematów pochodzą różne usprawiedliwienia dla dyskryminowania ludzi.

Grażyna

Nie zgadzam się. To nie jest schemat, a płcie jednak zawsze różniły się i będą różnić się od siebie. Można być człowiekiem i pewną swojej wartości kobietą. Marta jest specyficzną osobą. Na przykład nie uznaje form – Pan, Pani – traktując je jako relikt feudalizmu. Nie wyobrażam sobie mówienia każdemu na Ty. Nie sądzisz, ze ktoś może odebrać to jako brak szacunku?

Anna

Moim zdaniem to schemat, a skoro ludzie się od siebie i tak różnią, tym bardziej wystarczy być sobą, a nasza tożsamość sama „wyjdzie”. Wrodzonej kobiecości nikt nikomu nie odbierze, podobnie jak i nie da się jej wymusić. A co do form… widzisz, właśnie sama odkryłaś jedną z różnic pomiędzy Martą a mną. Ja też jestem pod tym względem większą formalistką. Bez przesady, bo raczej dość łatwo spoufalam się z ludźmi, których instynktownie lubię, akceptuję, nawet na początku znajomości. Ale drażni mnie, gdy ktoś mnie „tyka” bez dania szansy na mój wybór w tym względzie. Odbieram to wtedy jako brak szacunku właśnie. A może raczej zamach na moją prywatność czy wolność osobistą

Grażyna

Właśnie wolność. Wolność i niezależność to chyba Twoje życiowe priorytety? Nie marzysz czasami, żeby być taką małą kobietką, którą ktoś się zaopiekuje?

Anna

Nie! W żadnym wypadku, od dziecka. Zawsze byłam „samosią”. Choć oczywiście uważam, że czasem każdy człowiek – nie tylko kobietka – potrzebuje poczuć się „zaopiekowany” Życie bywa trudne i wtedy lubimy opuścić sztandary. Jednak w dzisiejszych czasach to coraz mniej realne. Ludziom brakuje empatii. Stajemy się społeczeństwem egocentryków. No i faceci też są już inni. Nikt nie wychował ich na „opiekunów” słabszych istot, jak dawniej. Często nawet przeciwnie. Lepiej więc liczyć przede wszystkim na siebie.

Grażyna

To jednak nie jest proste. Aniu masz dwie wielkie pasje – historię, głównie starożytną, i góry. Historię wykorzystujesz w swoich powieściach. Czy myślałaś o napisaniu książki, której akcja dzieje się w górach?

Anna

Pasji mam nawet więcej. Nie zapominaj o sztuce, historii sztuki, o drzeworytach i ceramice japońskiej, o literaturze, fotografii. Wciąż o nich piszę lub choćby wspominam gdzieś tam na marginesie. O górach również pisałam, ale do tej pory były to opowiadania. Tak, myślę o kryminale górskim. Może nawet o cyklu. Sama zresztą mnie do tego namawiałaś i to we mnie zakiełkowało. Mam z tym tylko jeden problem: góry obecnie są już zupełnie inne niż te, w których się zakochałam. Całkiem inna atmosfera już tam panuje. Muszę więc to sobie jeszcze porządnie przemyśleć.

Grażyna

Podróż w czasie?

Anna

Może właśnie tak. Ja przecież lubię podróże w czasie!

Grażyna

Do wojny japońskiej? Aniu Twoja ostatnia książka jest, jak to określa Małgosia Kursa, „żerta”. Dużo w niej smakowitych potraw. Czy lubisz gotować i jaka jest Twoje popisowe danie?

Anna

O tak, do wojny japońskiej najchętniej.
Lubię gotować, ale właśnie tak jak Marta z Emilem. Tworzyć własne potrawy, różne wariacje. Dla mnie gotowanie to sztuka. I relaks. Nie cierpię gotowania tradycyjnych obiadków i nie mam do tego cierpliwości, dlatego nigdy nie ulepię pierogów ani nie usmażę schabowego (pomijam, że nie jem już mięsa).
Nie mam popisowego dania! Improwizuję. To w każdej chwili się zmienia, najgorzej, że za miesiąc już nie pamiętam tego, co gotowałam wcześniej. A zawsze zapominam zapisać sobie przepis. Ogólnie mogę powiedzieć, że jako prawnuczka włoskiej prababki kocham wszelkie makarony i wciąż wymyślam nowe wersje dań makaronowych.

Grażyna

Walczysz o prawa zwierząt. Sama masz koty domowe i ogrodowe. Prowadzisz grupę pomagającą pokrzywdzonym zwierzakom. Czy widząc to, co robią z nimi ludzie, nie zaczynasz odczuwać do dwunożnych istot, mówiąc delikatnie niechęci?

Anna

O tak… odczuwam. Nie lubię o tym za bardzo mówić, bo jako autorka książek „dla ludzi” nie powinnam myśleć o nich źle. A jednak ten świat coraz bardziej mnie przeraża. Mam tylko nadzieję, że moi czytelnicy są inni, że lubią moje książki, bo dzielą też moje przekonania. Że to tacy ludzie, których kocham, a im jest ich mniej wokół nas, tym bardziej ich doceniam. Ale coraz częściej czuję się lepiej w towarzystwie czworonogów i drzew niż istot dwunożnych nazywających siebie „ludźmi”…

Grażyna

Jesteś osobą antyklerykalną i ateistką. A jednocześnie wierzysz, że coś jest po tamtej stronie. Czy nie uważasz, że to trochę dziwne?

Anna

Bo to trochę mylenie pojęć. Jestem antyklerykalna i dotyczy to wszelkich zinstytucjonalizowanych religii i kościołów. W moim przekonaniu są to instytucje dokonujące zamachu na naszą osobistą wolność. Ateistką jestem raczej w ich rozumieniu. Wierzę w przyrodę, kosmos i energię. W to, co czuję. Nie wierzę w bogów osobowych. Chyba jestem panteistką Tyle, że też bez ograniczeń narzucanych przez teoretyków.

Grażyna

Masz trudny charakter, coś o tym wiem po kilku latach znajomości, a może nawet przyjaźni. Czym dla Ciebie jest przyjaźń?

Anna

Obie nie mamy łatwych charakterów ;-) To już chyba więcej niż „kilka”, bo blisko dycha, co? Przyjaźń to „braterstwo dusz”. Czujesz to od razu albo wcale. Tę niewidzialną nić.

Grażyna

Nie dziesięć, siedem

Anna

No to już blisko, prawie dziesięć. Aha, i tej nici zwykle nie daje się przerwać. Jest cholernie odporna. Można się pokłócić na noże i nie gadać ze sobą przez jakiś czas, ale nić i tak nie da się rozerwać. Można nie widzieć się z przyjacielem przez trzydzieści lat, potem się spotkać i stwierdzić, że wszystko jest jak dawniej. Jakby tej rozłąki w ogóle nie było. Bo nić trzyma.

Grażyna

Coś w tym jest. Nie możesz żyć bez Internetu. Dlaczego?

Anna

Internet – paradoksalnie – daje wolność. To jest okno na świat. Kontakt z ludźmi z całego świata. Szersze spojrzenie. Bardzo cenna zdobycz kulturowa, pod warunkiem, że dobrze wykorzystywana. Przykre jest to, że niektórym służy głównie do hejtu. Zamiast ciekawości świata i innych ludzi narodziła nam się globalna nienawiść…

Grażyna

I ta nienawiść narasta. Na zakończenie może nietypowe pytanie. O jakiej Polsce marzysz?

Anna

Piękne pytanie, zwłaszcza że na razie możemy tylko pomarzyć. Widzi mi się Polska światła, tolerancyjna, otwarta. Bazująca na wartościach europejskich – nie tych datujących się od średniowiecza, ale sięgająca znacznie głębiej w przeszłość, do naszej kolebki cywilizacyjnej, do idei antyku. I na tych fundamentach budująca nowoczesność. Zjednoczona z resztą Europy. Życzliwa światu. Przyjazna dla każdego.

Grażyna

Oby taka była. Aniu, dziękuję za poświęcony czas i mam nadzieję, że czytelnicy dzięki naszej rozmowie, trochę lepiej Cię poznają.

Anna

Nie jestem pewna, czy to pozytyw ;-)
Dziękuję również. Rozmowa była pasjonująca.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>