„W pośpiechu”- felieton Igi Frankowskiej

„W POŚPIECHU”

WASWQASWQ
Spacery z moim psem to pasmo wielu niespodzianek. Utrzymanie na smyczy czworonoga ważącego tylko kilkanaście kilogramów mniej ode mnie jest pewnym wyzwaniem . I choć Wito jest grzeczny i posłuszny to zdarzają mu się niekiedy drobne wpadki. Wczoraj na przykład spotkaliśmy kota. Siedział jak zwykle na nasypie, który codziennie mijamy. Nie chcę, żebyście od razu wyobrazili sobie, że prowadzam na smyczy jakąś krwiożerczą bestię. Otóż nie. Mój Wito jest przyjacielskim psem, bardzo lubi towarzystwo dwu- i czworonogów ale koty jakoś szczególnie działają mu na nerwy. Zupełnie nie wiem dlaczego I kiedy spotykamy jednego z nich, muszę napiąć wszystkie mięśnie, żeby utrzymać psa przy nodze tłumacząc mu jednocześnie, że jego zachowanie jest złe. Każdy kto ma pieska, dużego lub małego wie, że zwierzaki różnie reagują na wiele sytuacji i niestety, my jako właściciele musimy być na to przygotowani. Kiedy wracam zmęczona po dziesięciu godzinach pracy, idąc na taki spacer muszę trzymać na wodzy nie tylko czterdziestokilogramowe zwierzę ale i własne, nadszarpnięte życiem w pośpiechu, nerwy. Chyba wiecie o czym mówię. Każdemu z nas często zdarza się wyładowywać swoje frustrację na niewinnych osobach tylko dlatego, że właśnie znalazły się w pobliżu. Szukamy zwady, czepiamy się szczegółów i nie potrafimy tego opanować. Żyjemy w pędzie. Praca, dom, praca, dom, obowiązki, obowiązki, obowiązki… i kiedy to wszystko już się nawarstwi, od wybuchu dzieli nas tylko jeden krok. Nie kontrolujemy własnego zachowania, za które później czujemy się winni. Nie jesteśmy idealni, złościmy się, kłócimy czy wymyślamy nieistniejące problemy tworząc je z sytuacji, które przemyślane na spokojnie okazują się być logiczne i zrozumiałe. Zastanawialiście się dlaczego tak jest? U mnie głównym zapalnikiem jest brak czasu na cokolwiek. Głowa pełna spraw do załatwienia, często problemów, które są z nimi związane, naglące terminy, nieudane próby robienia dwóch rzeczy naraz i nagle bach! Emocje biorą górę nad rozumem. Często pędząc samochodem do domu podziwiam ludzi, którzy spokojnie spacerują po chodnikach, leniwie stawiając nogę za nogą albo siedzą w kafejkach popijając popołudniową kawę z przyjaciółmi. Skąd mają na to czas? A może tylko tak mi się wydaje i oni, tak jak ja, również wszystko robią w biegu? Choćby wspomniany przeze mnie spacer z psem, na który mogę dziennie poświecić maksymalnie 45 minut, może u nich wygląda tak samo? Po powrocie do domu czeka mnie kolejna praca: pisanie zaległych recenzji, wnikliwe czytanie wielu tekstów, felietony i wiele innych obowiązków związanych z portalem KzK. Próbuję też coś tworzyć, co niekoniecznie jest łatwe i przyjemne, jak mi się z początku wydawało i pochłania dużo czasu, którego niestety już nie mam. Skąd go wziąć? Nie wspomnę jeszcze o pracach, które każda kobieta, żona i matka wykonują codziennie w domu, żeby jakoś funkcjonować. U mnie pranie wiesza się koło północy, bo wtedy przypominam sobie, że w ogóle je nastawiłam. Gdzie znaleźć czas na spotkania towarzyskie? Wczoraj wracając z psem spotkałam na klatce sąsiadkę. Jakieś pół roku temu wprowadziłam się do kamienicy, a sąsiadkę, która mieszka ze mną drzwi w drzwi, widzę drugi raz. Wywiązała się krótka rozmowa, oczywiście w pośpiechu, bo ja myślami byłam już przy laptopie, a ona biegła załatwiać swoje sprawy na mieście. Króciutkie spotkanie, po którym nie zdążyłam nawet zapamiętać jej twarzy. Gdzie podziały się czasy, kiedy przed blokiem na ławkach siedzieli mieszkańcy i rozmawiali ze sobą o życiu? Teraz żyjemy obok siebie nie rozmawiając o niczym. Kiedyś sąsiedzi znali się na tyle, by bez skrępowania pożyczać sobie cukier czy mąkę, a teraz albo nie gotuje się w domu albo jeździ się na wieczorne zakupy do marketów. I przez ten pośpiech, spotykając sąsiadkę na mieście, pewnie bym jej nawet nie rozpoznała, a przecież przez pół roku mieszkamy ściana przy ścianie. Czy w takim tempie dożyjemy wieku naszych dziadków? Teraz mamy wrzesień. Dzieci poszły do szkoły po dwóch miesiącach wakacji. Rodzice starają się wykorzystać moment, zapisując je na zajęcia dodatkowe, żeby zorganizować im popołudnia, a przy okazji zachować trochę czasu dla siebie. Odpocząć. Kiedyś zajęciem dodatkowym dla dorastającego potomka było wspólne lepienie pierogów z mamą czy porządkowanie garażu z tatą. Teraz rodzice muszą pracować, żeby zapewnić byt dziecku, utrzymać życie na jakimś poziomie, opłacić wspomniane zajęcia dodatkowe i jakoś wiążąc koniec z końcem. Biegają od jednej pracy do drugiej, denerwują się brakiem czasu, reagując nerwowo na niepowodzenia czy niedomówienia. Każdy z nas jest taki sam, różnią nas tylko proporcje i zajęcia, którym poświęcamy swój dzień. Jesteśmy sfrustrowani i smutni, choć życie powinno dawać nam dużo satysfakcji. A kiedy uda nam się zatrzymać? Zauważyć ludzi w około i zacząć cieszyć się chwilą? Może to nie świat, a my gonimy za czymś, co nie zawsze jest najważniejsze? Nie ma na to złotego środka. Nikt nie zna odpowiedzi na piętrzące się pytania, bo każdy z nas jest więźniem własnego czasu. Ograniczonego pracą, obowiązkami i codziennym pośpiechem, który jest częścią naszego istnienia. Musimy jednak pamiętać o tym, by w tym pędzie nie zapominać o sprawach ważnych. O tych chwilach, które dają wytchnienie, niosą ukojenie czy przynoszą radość, o chwilach spędzonych z najbliższymi. O chwilach dla siebie. Mam nadzieję, że teraz, kiedy to czytacie, zaczęliście o tym myśleć. Analizować plan dnia, szukając w nim jakichś luk, które można pozytywnie wykorzystać. Jeśli jednak z przykrością zauważyliście, że tego czasu nie ma w waszym grafiku albo jest on ale w malutkich ilościach, nie denerwujcie się. Wszystko można poukładać tak, żeby było dobrze, trzeba tylko chcieć. Za oknem widać już delikatne zalążki jesieni. Pory roku, która z reguły bywa czasem refleksji, odpoczynku i regeneracji sił. Może właśnie teraz jest chwila, by zreorganizować życie i zacząć cieszyć się ze spraw błahych, ignorując zbędne? Jesienią mamy czas by złapać oddech. Odpocząć. Wykorzystajmy to. Teraz jest najlepszy moment. Zatrzymajmy zegary i bądźmy, tu i teraz, a być może właśnie tej jesieni, prócz liści złote też będą Wasze myśli , a świat nagle się zatrzyma?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>