DOMINIC SMITH: „OSTATNI OBRAZ SARY DE VOS” *****

DOMINIC SMITH: „OSTATNI OBRAZ SARY DE VOS” *****
TŁUMACZENIE: KATARZYNA KARŁOWSKA
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYD. REBIS

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

To jedna z najpiękniej napisanych książek, jakie ostatnio czytałam. Trzy płaszczyzny czasowe. XVII wiek, Holandia – paskudne czasy, kiedy w kraju szaleje zaraza, odbierając życie tysiącom ludzi; kiedy wybucha tulipanowe szaleństwo, doprowadzając wielu do bankructwa; kiedy rzemiosłem i sztuką rządzą bezlitosne gildie. Wspaniałe czasy, bo właśnie wtedy tworzą najwięksi mistrzowie szkoły holenderskiej i flamandzkiej. I w takich czasach przyszło żyć Sarze de Vos, córce i żonie malarzy, pierwszej kobiecie, którą przyjęto do gildii. Wolno jej, co prawda, malować tylko martwe natury, ale okoliczności sprawią, że Sara złamie ten nakaz. Nowy Jork, 1957 rok – czasy jazzu, wędrówek po nocnych lokalach, powojennej stabilizacji. Dobrze sytuowany Marty de Groot, który razem z rodzinnymi pieniędzmi odziedziczył kolekcję obrazów, stwierdza, że jego ulubiony obraz „Na skraju lasu” Sary de Vos, został podmieniony. Postanawia odzyskać swoją własność i udaje mu się dotrzeć do autorki falsyfikatu. Dwudziestokilkuletnia Australijka, Ellie, studentka historii sztuki, dorabia konserwowaniem starych płócien, a – zafascynowana obrazem Sary de Vos – po raz pierwszy (i jedyny) tworzy kopię, która posłuży do zamiany. I wreszcie Sydney, rok 2000. Ellie wykłada na tutejszym uniwersytecie. Zdążyła już napisać książkę na temat pierwszych holenderskich malarek. Sara de Vos wciąż ją fascynuje, ale też i przypomina o przestępstwie, jakiego się dopuściła. Organizuje wystawę, na której mają być wystawione dwa przypisane malarce obrazy. Do Sydney przyjeżdża Marty, którego nie widziała od czterdziestu lat. Czy to wizyta sentymentalna, czy ostateczna zemsta? To powieść o miłości, która nie miała prawa się ziścić, ale też o poszukiwaniach i zagadce sprzed lat. Tym, co ją spaja, jest właśnie obraz pierwszej holenderskiej malarki. Ellie i Marty nigdy nie dowiedzą się, jak wyglądały ostatnie lata życia Sary. My, czytelnicy, mamy ten przywilej, dlatego namalowane przez nią obrazy przemówią do nas inaczej. To książka subtelna, jak sztuka złotego wieku. Jej język sprawia, że całość odbiera się jak literacki obraz – postaci, sytuacji, opisywanej scenerii. Najpiękniejsza książka o miłości i malarstwie, jaką czytałam. Polecam serdecznie.
(M.J.Kursa)

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>