MAŁGORZATA J. KURSA „Wiedźmy na gigancie” *****

MAŁGORZATA J. KURSA „Wiedźmy na gigancie” *****
Książka objęta patronatem medialnym KzK.

Książka przekazana przez wyd. LUCKY.

Zdjęcie użytkownika Książka zamiast kwiatka.

Agencja Literacka „Tercet”, a w niej trzy kobiety o silnych charakterach i sekretarek. Do Majki, Gośki i Anki dołącza nowa osoba, młoda praktykantka Ida, która szybko aklimatyzuje się wśród trzech wiedźm. Kobiety prowadzą portal literacki oraz zajmują się szukaniem wydawców dla autorów i promocją. Wśród pisarzy korzystających z usług Agencji znajduje się niejaki Adam Grandzik, postać niekonwencjonalna, początkujący autor, marzący o wielkiej sławie. Grandzik nie waha się przed niczym, prze jak czołg do osiągnięcia sukcesu. Niestety wiedźmy przypadkowo natrafiają na przekręt autora i nie wahają się upublicznić jego niecnych czynów. Co z tego wyniknie? Jaką rolę odegra zakochana w Adasiu Manuela? Dlaczego nagle na dużej imprezie literackiej zginą w niewyjaśniony sposób cztery autorki? Oczywiście tego nie zdradzę.
Moim zdaniem to jedna z najlepszych i najodważniejszych książek Małgorzaty Kursy. Autorka z ogromnym humorem demaskuje kulisy literackiego światka, opisując go prawdziwie, nie wahając się pokazać intryg, zawiści i innych paskudnych spraw dziejących się za kulisami uśmiechniętych i robiących sweet focie autorów. Pokazuje hipokryzję, brak jakichkolwiek hamulców w drodze na szczyty. Zdaję sobie sprawę, że to co napisałam, brzmi ponuro, ale powieść taka nie jest. Skrzy się inteligentnym humorem, znakomitymi dialogami, świetnymi opisami. Bardzo ciekawa intryga kryminalna, barwne, żywe postacie, dodają tej książce dodatkowego smaczku. Autorka jest złośliwa, chwilami bezwzględna, ale robi to z niezwykłym wdziękiem. Ja przy tej lekturze płakałam ze śmiechu. Najwyższa ocena za styl, humor i odwagę. Drżyjcie autorzy, bo ta powieść to prawdziwa bomba. A Wy biegnijcie do księgarni i nie przegapcie tej lektury. Takiej książki jeszcze nie było. (G.S.)

One comment to MAŁGORZATA J. KURSA „Wiedźmy na gigancie” *****

  • Krystyna  says:

    Przede wszystkim – muszę wyrazić zachwyt i radość, ubawiłam się setnie.
    Tym razem autorka zabrała nas w świat pisarzy i agencji literackich, odmalowując w sposób niezwykle pogodny i zabawny zarówno osoby, jak i łączące je stosunki.
    Niestety, nie jestem biegła w znajomości polskich pisarzy, więc nie udało mi się rozpoznać bohaterów, poza, oczywiście – dwiema wiedźmami, które należą do moich ulubionych autorek, oraz skojarzeniu jednego pisarza, będącego solą w oku głównego bohatera negatywnego. I tu jestem z siebie dumna, bo zorientowałam się w osobach bez podpowiedzi autorki, sugerując się jedynie napomykaniami w tekście, które były dla mnie zrozumiałe. ;)
    Powieść mówi o trzech kobietach, prowadzących agencję literacką (dwie z nich są zarazem pisarkami), ich sekretarku (urocze określenie, uśmiałam się serdecznie), dokooptowanej stażystce (pasuje do grona jak mało kto) oraz grupie autorów. Porusza istotny i dla mnie problem, którym jest fakt, że wiele wydawanych obecnie książek nie zalicza się do przesadnie wysokich lotów, nie wymaga od czytelnika właściwie niczego, poza umiejętnością czytania, a fabuły i język użyty do ich opisania często woła o pomstę do nieba, tak jest, delikatnie mówiąc, prosty. Tym bardziej zachwyciła mnie agencja TERCET, dbająca o poziom polecanej wydawcom literatury i bohaterki, lubiące zarówno inteligentnych ludzi, jak i zwierzęta.
    Jest to kryminał, ale zanim dojdzie do zgonów, mamy przed sobą obraz pisarskiej braci i łączących ją więzi, które czasem są sympatią i życzliwością, a czasem wręcz przeciwnie – zawiścią i niechęcią, skutkującą próbami podstawienia nogi konkurencji. Wbrew zdziwieniu Idy (najmłodszej wiedźmy), ja nie jestem zaskoczona, że w środowisku kultury i to może nawet wyższej, mają miejsce takie zachowania, ludzie są tylko ludźmi, a uprawiany zawód nie znaczy, że prezentują sobą jakiś wyższy poziom.
    Pokochałam rozmowy toczone przez wiedźmy, ich sposób bycia, myślę, że niektóre wyrażenia wejdą na stałe do domowego słownika, mam jedną, maleńką wątpliwość, która wynika z mojej kompletnej nieznajomości rynku wydawniczego.
    Akcja powieści zaczyna się w kwietniu i wtedy Adaś dostarcza Majce z prośbą o recenzję i reklamę swoją drugą powieść, wydaną dopiero co, nad którą pracował jeszcze z Polą i Anitą. Potem sporo się dzieje, ale owo „dzianie się” jest dość mocno upakowane czasowo, trzecią powieść, przy pomocy tym razem Marietty, Adaś zaczyna pisać w okolicy Warszawskich Targów Książki – czyli w maju, a już przed Imieninami Kochanowskiego, czyli w czerwcu, jest ona wydana. Czy nasz rodzimy cykl wydawniczy byłby w stanie tak się sprężyć?
    Ale to drobiazg, w związku z pewnym, bardzo dla mnie istotnym faktem.
    Dawno temu, za każdym razem, kiedy trafiała w moje ręce nowa powieść Joanny Chmielewskiej (najpierw te, które dostałam do czytania, potem nowe, do pewnego momentu), miałam zwyczaj rzucania się na nie i czytania do oporu. Siadałam i nie przerywałam, dopóki nie skończyłam, musiałam je znać natychmiast i całe, a potem następnego dnia, znając treść, czytałam na spokojnie od początku, żeby się podelektować. Od dawna nie zdarzają mi się takie reakcje na książki, bo końcowa twórczość Pani Joanny już takich efektów nie wywoływała, więc tym większe pokłony zamierzam bić przed autorką, gdyż zarówno „Wiedźmy” jak i wcześniej mocno ruchliwy nieboszczyk skłoniły mnie do takiego właśnie zachowania. Czytałam w amoku i pośpiechu, żeby już wszystko wiedzieć, a potem na spokojnie po raz drugi, co w moim przypadku jest wyrazem ogromnego podziwu i zachwytu książką.

    (tekst umieściłam także w portalu Lubimy Czytać)

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>