JOANNA KUCIEL-FRYDRYSZAK: „IŁŁA” *****

JOANNA KUCIEL-FRYDRYSZAK: „IŁŁA” *****
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYD. MARGINESY

Zdjęcie użytkownika Książka zamiast kwiatka.

W środowisku i wśród znajomych postrzegano ją jako osobę utalentowaną, ekstrawagancką, kostyczną, apodyktyczną i zamkniętą w sobie. Jaka była naprawdę? Mimo, że przyszła na świat jako nieślubne dziecko i to piętno towarzyszyło jej przez całe życie, z pewnością była damą. Zasady, od których nigdy nie odstąpi, wpoiła jej przybrana matka, Zofia Buyno z Zyberk-Platerów. I choć w chwili młodzieńczego buntu drogi obu kobiet się rozeszły, Kazia rzuciła wszystko na wieść o śmiertelnej chorobie Zofii, by zaopiekować się matką. Była ogromnie odpowiedzialna. Doskonale zdawała sobie sprawę, że polegać może wyłącznie na sobie, ale przez całe życie pomagała siostrze Basi (łączyła je bardzo specyficzna więź), siostrzenicom i przyjaciołom. Była minimalistką. W strasznych warunkach przetrwała w Rumunii osiem lat (została ewakuowana rozkazem MSW), utrzymując się z lekcji języków obcych. Po powrocie do kraju mieszkała w jednym pokoju, dzieląc ze współlokatorami łazienkę i kuchnię. Obracała się w towarzystwie arystokratów, ludzi kultury, przed wojną miała własną gosposię – wszystkich traktowała z takim samym szacunkiem. W czasie I wojny trafiła na front jako pielęgniarka. Była świadkiem zabójstwa Narutowicza. Pracowała jako urzędniczka MSW i sekretarka Piłsudskiego. Przysporzyło jej to wielu wrogów, choć była kompletnie apolityczna. Największą dla niej wartością był człowiek. Miłości? Pewnie jakieś były, ale dyskretnie usunęła wszelkie tropy. Do końca życia pozostała samotna. Swoją poezję traktowała jako hobby. Coś, co przychodziło jej z łatwością, nie mogło przecież być pracą. Jej przekład „Anny Kareniny” do dziś jest niedościgłym dla tłumaczy wzorem. Z kart biografii wyłania się portret bardzo współczesnej, samodzielnej kobiety, której dzieciństwo naznaczyło piętno złego urodzenia i tragedia sieroctwa; kobiety gorliwie wierzącej i realizującej zasady tej wiary na rzecz bliźnich, nie przeciwko nim. Dziś może to słowo zabrzmi patetycznie i egzotycznie, ale najkrócej rzecz ujmując, Iłła była po prostu niesłychanie prawym człowiekiem. A ukształtowało ją tak życie, którego intensywnością mogłaby obdzielić kilka osób. Jej oryginalna poezja i dziś się nie zestarzała. Nie bez powodu Iwaszkiewicz nazywał ją „słowikiem litewskim”. Ogromnie się cieszę, że ukazała się ta biografia. Sięgnijcie po nią. Kobieta, którą dzięki niej poznacie, była naprawdę nietuzinkowa. Dziś już takich ludzi nie ma.
(M.J.Kursa)

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>