WACŁAW HOLEWIŃSKI: „HONOR MI NIE POZWALA” ***

12208786_1253112831381491_2205295974262402308_n
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYD. ZYSK I S-KA

Stanisław Ostwind pochodził z rodziny żydowskiej. Naprawdę nazywał się Szmul Ostwind, zaś imię Stanisława przyjął po zmianie religii. To, że był Żydem, nie przeszkadzało mu być polskim patriotą. Jako młody chłopak wstąpił do Legionów. W jednej z bitew został ranny. W czasie wojny polsko-bolszewickiej brał udział w obronie Warszawy i Lwowa. Przed II wojną światową pracował w stolicy jako policjant i miał na swoim koncie duże sukcesy. Potem mógł uciec. Zamiast tego, podjął walkę. W Narodowych Siłach Zbrojnych był majorem i komendantem powiatu Węgrów NSZ. Mimo żydowskiego pochodzenia zaszedł bardzo wysoko. Aresztowano go 3 stycznia 1945 roku i od tej daty rozpoczyna się opowieść, by zakończyć się 4 lutego, kiedy został rozstrzelany. To nie jest książka dla ludzi o słabych nerwach. Przesłuchania i nieludzkie tortury opisane są w niej z takim realizmem, że musiałam robić przerwy przy czytaniu, by się pozbierać. Ten miesiąc piekła autor ubrał w konwencję układanych przez Ostwinda listów do ukochanej żony. Układanych w głowie, bo napisać ich przecież nie mógł. Wspomnienia z dzieciństwa, młodości, pracy w policji, konspiracji, ułamki szczęśliwych chwil z prywatnego życia przeplatają się z przemyśleniami na temat polskości, patriotyzmu, honoru. Nie, nie ma tu wielkich słów. Są tylko te najprostsze i dlatego wywierają tak mocne wrażenie. Podziwiam bardzo autora za to, że z niewielu zachowanych, suchych dokumentów (w tekście są wyróżnione kursywą) potrafił stworzyć obraz człowieka, z którym się współodczuwa. Po przeczytaniu książki nie wytrzymałam i zaczęłam szukać w internecie. Ostwinda skazano właściwie już w chwili aresztowania. Wcześniej próbował nawiązać współpracę z tamtejszym oddziałem AK. I to prawdopodobnie przyczyniło się do jego zguby, bo AK rozpracowywał wówczas niesławnej pamięci Józef Światło. Również Żyd z pochodzenia. Ostwind mógł się uratować. Wystarczyłoby, żeby poszedł na współpracę ze swoimi oprawcami i wydał tych, z którymi miał styczność. Proponowano mu współpracę ze służbami komunistycznymi. Odmówił bez zastanowienia. Nie wydał nikogo. Bo honor mu nie pozwalał:”…jestem Polakiem, polskim oficerem. I nie mogę przystać na pańską, pułkowniku, ofertę. Pan dobrze wie, że bycie delatorem nie leży w naszej tradycji. Pan dobrze wie, że honor mi nie pozwala, aby…”. Żyję na świecie na tyle długo, by zdawać sobie sprawę, że wszyscy mamy skazy i nie oceniać ludzi po przynależności ideologicznej, religii czy narodowości. I zdaję sobie sprawę, że dziś pojęcia „honor” czy „patriotyzm” mocno się zdewaluowały, bo posługują się nimi ludzie, którzy nie zrobili nic, by mieć prawa do ich używania. Ale nawet dzisiaj zdarzają się jednostki, które swoim życiem przywracają im właściwe znaczenie. Jak Stanisław Szmul Ostwind, jeden z wielu Żołnierzy Wyklętych przywrócony ludzkiej pamięci na kartach tej opowieści. Polak, patriota i Człowiek. Ta książka właściwie powinna pozostać poza oceną, bo jest bardziej świadectwem niż powieścią. Gwiazdki dałam po to, byście jej nie przegapili. Ta lektura pomoże Wam odnaleźć prawdziwe znaczenie pojęć HONOR i PATRIOTYZM.
(M.J.Kursa)

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>