„Tajemnica domu Helclów”

MARYLA SZYMICZKOWA: „TAJEMNICA DOMU HELCLÓW” ***
KSIĄŻKA NAPISANA PRZEZ JACKA DEHNELA I PIOTRA TARCZYŃSKIEGO
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYD. ZNAK LITERA NOVA

Profesorowa Zofia Szczupaczyńska jest krakowską mieszczką o wielkich ambicjach. Małżonka już zawodowo ustawiła, dzieci nie mają, zatem czas swój poświęca na prowadzenie domu oraz skrzętne zbieranie miejskich plotek. Zna tych, których znać należy, imponują jej wyższe sfery, a niewieścią codzienność ubarwia zawziętą rywalizacją ze swoją krewną Dutkiewiczową. No i, rzecz oczywista, energicznie działa w dziedzinie dobroczynności. Nie z powodu swojego dobrego serca, lecz po to by ją doceniono i zauważono w porządnym krakowskim towarzystwie. Ten właśnie cel sprawia, że jest częstym gościem Domu Helclów, prowadzonym przez szarytki domu opieki dla kobiet. Kiedy znika jedna z pensjonariuszek, Zofia Szczupaczyńska – wielbicielka opowiadań Edgara Allana Poe – postanawia osobiście rozwiązać tę zagadkę. To jednak dopiero początek serii tajemniczych wydarzeń w Domu Helclów. Profesorowa będzie miała pełne ręce roboty, bo wszak austriacki śledczy inteligencją nie grzeszy. Od razu powiem, że za pseudonimem autorki ukrywa się dwóch panów: Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński. Napisali ( ku uciesze czytelników ) książkę-cacko, w której tak samo istotną rolę jak akcja odgrywa język. Po kilka razy wracałam do tych samych zdań, by się nimi napawać w czystej ekstazie (” W tym mieście żadne szanujące się przedsięwzięcie dobroczynne nie mogło się obyć bez swojej hrabiny – takie były zasady i Szczupaczyńska, nolens volens (ale bardziej volens) musiała grać zgodnie z nimi.” str. 52). Finezja słowa i subtelna złośliwość wobec ówczesnych krakusów (akcja rozgrywa się w 1893 roku), obfitość szczegółów i faktów historycznych (opis pogrzebu Matejki, a wcześniej pochówku sprowadzonych na Wawel szczątków Mickiewicza czytałam niemal w euforii, bo wyobraźnia swoje zrobiła), inteligentny humor – wszystko to sprawia, że lektura jest czystą przyjemnością. Mogę śmiało powiedzieć, że zostałam uprowadzona przez autorów do Krakowa czasów Franciszka Józefa i wespół z Zofią Szczupaczyńską przemierzałam krakowskie (i nie tylko) ulice. Żal mi okrutnie, że już jestem po lekturze i domagam się, by skąpa, wścibska, bystra profesorowa powróciła w kolejnej powieści. A Wam polecam tę książkę najserdeczniej, jak potrafię. Trzy gwiazdki dałam, bo tylko taką ilością dysponuję, ale dałabym i sto, gdybym miała taką możliwość. To wyjątkowa powieść, właściwie rarytas na naszym rynku czytelniczym. Przeczytajcie ją koniecznie! (M.J.Kursa)
tajemnica domu helclów

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>