Category Opowieści z Kraśnika

Sprawiedliwość musi być – fragment 3 – Małgorzata Kursa

01-04-2015 391 sGośka spojrzała na zegarek i z popłochem rozejrzała się wokół. Obiad miała podrobiony. Wywar na zupę był gotowy. Jeszcze nie wiedziała, jaką zrobi, ale to najmniejszy problem. Zajrzy do zieleniaka i coś wybierze. Z wczoraj zostały pulpety w sosie – dogotuje ryż i po kłopocie. Teraz musi szybko zadbać o siebie. Zazwyczaj malowała się od wielkiego dzwonu, ale Karolina zawsze wyglądała, jakby przed chwilą wyszła z salonu mody. Nie będzie jej robić obciachu, odremontuje się trochę.

Kiedy wychodziła z domu, łapiąc w ostatniej chwili teczkę z umowami, było za piętnaście dwunasta. Na szczęście mecenas Karolina Bielska wynajmowała biuro niedaleko, w budynku naprzeciwko parku, tuż obok salonu fryzjerskiego ANUSIA...

Read More

Sprawiedliwość musi być – fragment 2 – Małgorzata Kursa

21-04-2015 2set 1082Do czynności domowych, których nie lubiła, zaliczało się również odkurzanie. Jej kręgosłup protestował wielkim głosem, kiedy się schylała, a złośliwe okno, latem szeroko otwarte, waliło ją w głowę, bo przeważnie o nim zapominała. Dlatego zwykle odkurzał Antoni, co z jednej strony ją cieszyło, z drugiej – denerwowało. Cieszyło, bo dzięki temu oszczędzała własną konstrukcję. Denerwowało, bo Antoni był przeraźliwie dokładny i niewielkie pomieszczenie potrafił odkurzać przez godzinę. Chowała się wtedy w wolnym pokoju dziecka i siadała przy komputerze, żeby się nie stresować. Komputer był objawieniem jej życia. Swego czasu z nudów pisywała krótkie felietony do lokalnej gazetki i czyniła to z początku na przeraźliwie hałaśliwej maszynie elektrycznej brata...

Read More

Sprawiedliwość musi być – fragment 1 – Małgorzata Kursa

21-04-2015 2set 1195Gośka lubiła wstawać rano, bo miała wrażenie, że dzień jej się wtedy wydłuża na tyle, by zmieścić w jego ramach wszelkie czynności domowe i osobiste przyjemności. Zaczynała od obowiązków, by jak najszybciej mieć je z głowy. Już dawno stwierdziła osobiście, że obowiązek, który się polubi, przestaje być karą boską, a zamienia w rozrywkę.
Rano wstawała pierwsza, szykowała śniadanie i budziła małżonka, który szedł do pracy. Po jego wyjściu zajmowała się najpilniejszymi rzeczami, których już w żaden sposób nie dało się odłożyć. Jeśli było to prasowanie – a nie przepadała za nim, bo deska była niestabilna, co ją cholernie denerwowało – włączała radio i podśpiewywała razem z nim, co sprawiało, że prasowanie leciało jak lawina ze zbocza górskiego...

Read More

Opakowanie

Co jakiś czas przyglądam się sobie z uwagą, żeby sprawdzić, czy nie za bardzo lasuje mi się opakowanie. Przyjrzałam się i dziś. I przyszło mi do głowy, że gdyby w naszym pięknym kraju ogłoszono ranking na największą ofermę, zdobyłabym niechybnie zaszczytne pierwsze miejsce. Nie wiem dokładnie, na czym to polega, ale moje wrodzone zdolności w tej materii rosną proporcjonalnie do przebiegu licznika. W tej chwili dysponuję rozległym siniakiem typu „azjatycki” (żółty) na lewym ramieniu. Na drugiej ręce poniżej łokcia widnieje soczystej śliwkowej barwy nabytek uzyskany wczoraj przy zacieśnianiu kontaktu z klamką. Obie nogi ozdabiają siniaki typu „dwugroszówka” symetrycznie rozsiane i, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jak je zdobyłam...
Read More